Reprezentacja Brazylii odpadła z mistrzostw świata po niedzielnej porażce 1:2 z Norwegią w meczu 1/8 finału. Dwa gole dla zwycięzców zdobył Erling Haaland, wykorzystując błędy defensywy oraz nieskuteczność Canarinhos w ofensywie.

Brazylijska prasa nie szczędzi gorzkich słów podopiecznym Carlo Ancelottiego. Dziennik O Dia określił ten występ najgorszym od 1990 roku, wskazując na chaotyczną grę zespołu. Z kolei Folha de S. Paulo ironicznie zauważyło, że Norwegowie zostawili Brazylijczyków na mundialowej plaży, wytykając selekcjonerowi powołanie zbyt wiekowej kadry.

Kluczowymi momentami spotkania były zmarnowany rzut karny przez Bruno Guimaraesa oraz niewykorzystana sytuacja sam na sam Endricka. Eksperci, w tym były napastnik Walter Casagrande, zwracali uwagę na brak kontuzjowanych Lucasa Paquety oraz Raphinhii, co znacząco wpłynęło na jakość gry w ataku.

Mimo fali krytyki, niektórzy zawodnicy stają w obronie włoskiego szkoleniowca. Rodrygo, który nie pojechał na turniej z powodu urazu, publicznie wsparł pracę Ancelottiego. Część komentatorów przyznaje, że zespół był dobrze przygotowany taktycznie, jednak piłkarze nie zrealizowali założeń na boisku.