Chicago Fire pożegnało się z turniejem Leagues Cup na etapie ćwierćfinału. Drużyna z Wietrznego Miasta przegrała z meksykańskim Monterrey 1:2, kończąc tym samym swoją przygodę z rozgrywkami, w których po fazie grupowej pokładała duże nadzieje na końcowy triumf.

Meksykanie objęli prowadzenie w doliczonym czasie pierwszej połowy. Choć Chicago zdołało wyrównać kwadrans po przerwie, decydujący cios zadali rywale w końcowej fazie spotkania. Robert Lewandowski rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut, jednak ze względu na szczelną defensywę przeciwnika oraz brak odpowiedniego wsparcia ze strony kolegów z zespołu, jego występ został oceniony jako bezbarwny.

Szkoleniowiec Chicago Fire, Gregg Berhalter, nie ukrywał frustracji po końcowym gwizdku. Podczas konferencji prasowej trener otwarcie skrytykował swoich podopiecznych, w tym polskiego napastnika. Myślę, że będziemy patrzeć wstecz i żałować naszej gry w tym meczu. Mieliśmy na boisku zbyt wielu zawodników, którzy grali poniżej oczekiwań. Nie da się pokonać takiej drużyny jak Monterrey, kiedy tak się dzieje, stwierdził Berhalter.

Trener wskazał na problemy z precyzją podań oraz błędy w defensywie, które ułatwiły zadanie rywalom. Podkreślił, że zespół musi poprawić skuteczność w polu karnym oraz szybkość rozgrywania piłki w ostatniej tercji boiska. Zawodnicy Chicago Fire będą mieli okazję do rehabilitacji już w najbliższą sobotę. W ramach rozgrywek ligi MLS drużyna zmierzy się na własnym stadionie z Seattle Sounders, co będzie dla nich szansą na powrót do regularnego punktowania w sezonie.