Folarin Balogun wystąpi w meczu 1/8 finału mistrzostw świata przeciwko Belgii, mimo otrzymania czerwonej kartki w spotkaniu z Bośnią. Niezależny komitet dyscyplinarny FIFA podjął bezprecedensową decyzję o zawieszeniu kary zawodnika na rok, co pozwala mu na natychmiastowy powrót do gry.
Do zmiany decyzji doszło po czterech dniach intensywnego lobbingu, w który zaangażowany był szef komitetu organizacyjnego turnieju, Andrew Giuliani. Kluczowy okazał się bezpośredni telefon prezydenta USA, Donalda Trumpa, do szefa FIFA, Gianniego Infantino. Po rozmowie Trump ogłosił na platformie Truth Social: Dziękuję FIFA za podjęcie właściwej decyzji i wycofanie się z wielkiej niesprawiedliwości.
Sytuacja wywołała ogromne kontrowersje, gdyż od wprowadzenia systemu kartek w 1970 roku żaden zawodnik ukarany bezpośrednią czerwoną kartką nie został dopuszczony do kolejnego meczu. Ostatni podobny precedens miał miejsce w 1962 roku, gdy po naciskach rządu Brazylii w finale wystąpił Garrincha.
Decyzja FIFA spotkała się z ostrą krytyką ze strony rywali. Trener reprezentacji Belgii, Rudi Garcia, nie krył ironii podczas konferencji prasowej, komentując sprawę słowami: Nie wiedziałem, że 5 lipca w USA jest Prima Aprilis.
Folarin Balogun został ukarany przez sędziego Raphaela Clausa za nierozważny atak na kostkę Tarika Muharemovica w 64. minucie meczu z Bośnią. Obecnie jest to jedyny przypadek podczas trwającego mundialu, w którym kara za czerwoną kartkę została zawieszona.