Legendarny bramkarz reprezentacji Polski, Jerzy Dudek, w ostrych słowach ocenił obecną sytuację w kadrze narodowej prowadzonej przez Jana Urbana. Były zawodnik Liverpoolu i Realu Madryt wskazuje na brak stabilnej hierarchii wśród bramkarzy, co jego zdaniem przypomina zgaduj zgadulę. Dudek podkreśla, że mimo posiadania wielu utalentowanych golkiperów, sztab szkoleniowy nie potrafi wykreować lidera, co budzi jego poważne zaniepokojenie.
Krytyka polityki kadrowej
Dudek wytyka Urbanowi brak konsekwencji w powołaniach. Zwraca uwagę na przypadek Mateusza Kochalskiego, którego powrót z Karabachu do Wieczystej jest dla niego niezrozumiały, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych deklaracji selekcjonera o niepowoływaniu zawodników wracających do polskiej ligi. Były reprezentant uważa, że obecne działania sztabu przypominają pracę trenerów młodzieżowych skupionych wyłącznie na doraźnym wyniku, a nie na długofalowym rozwoju drużyny.
Sytuację kadrową dodatkowo komplikują kontuzje. Kamil Grabara zmaga się z urazem więzadeł krzyżowych, a Bartłomiej Drągowski również wypadł z gry, co wymusiło powołanie Sławomira Abramowicza z Jagiellonii. Dudek zaznacza, że Marcin Bułka, mimo gry w lidze saudyjskiej, pozostaje kandydatem do obsady bramki, jednak wymaga to od sztabu jasnej decyzji.
Zdaniem Dudka, trwające mecze Ligi Narodów w Dywizji B to idealny moment na odważne decyzje i postawienie na nieoczywistych zawodników. Legenda polskiej piłki apeluje o większą decyzyjność selekcjonera, sugerując, że brak wyraźnej wizji budowy zespołu może negatywnie wpłynąć na przyszłość reprezentacji w kontekście kolejnych turniejów o mistrzostwo Europy oraz świata.