Komisja Ligi prowadzi postępowanie wyjaśniające dotyczące zachowania Adriana Siemieńca, trenera Jagiellonii Białystok. Sprawa dotyczy kontaktów szkoleniowca z sędziami przed meczem z GKS-em Katowice, rozegranym w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Według ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski, Siemieniec miał wysłać wiadomość do arbitra Arkadiusza Wójcika, poruszając kwestię żółtych kartek dla swoich zawodników zagrożonych pauzą.
Wspomniany arbiter przekazał tę informację Pawłowi Raczkowskiemu, który prowadził spotkanie zakończone remisem 2:2. W trakcie tego meczu żaden z piłkarzy Jagiellonii, którzy byli zagrożeni absencją, nie otrzymał napomnienia. Obecnie organy dyscyplinarne badają, czy doszło do naruszenia przepisów regulujących dozwolone relacje pomiędzy trenerami a sędziami prowadzącymi zawody.
Głos w sprawie zabrał były reprezentant Polski, Maciej Terlecki, który w programie Polsat Futbol Cast skrytykował zbyt swobodne relacje w środowisku piłkarskim. Ekspert podkreślił, że sędzia powinien zachowywać pełną niezależność od trenerów i zawodników. Terlecki stwierdził: „Niestety, są pewne rzeczy, których nie wolno przekraczać”. Porównał on sytuację do próby wpływania adwokata na sędziego w trakcie trwania sprawy sądowej.
Zdaniem Terleckiego, trener Jagiellonii mógł działać pod wpływem dużej presji wyniku, jaka towarzyszyła drużynie w końcówce rozgrywek. Były piłkarz zaznaczył jednak, że w dzisiejszych czasach, przy dużej łatwości ujawniania prywatnych rozmów, takie zachowania są szczególnie ryzykowne. Komisja Ligi kontynuuje analizę materiałów w celu ustalenia, czy doszło do złamania regulaminu rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Sprawa pozostaje w toku, a środowisko piłkarskie oczekuje na oficjalne decyzje władz ligi w tej kontrowersyjnej kwestii.