Reprezentacja Stanów Zjednoczonych odpadła z mundialu po porażce 1:4 z Belgią, jednak turniej wciąż żyje skandalem związanym z ingerencją polityczną w decyzje sędziowskie. FIFA podjęła bezprecedensową decyzję o anulowaniu czerwonej kartki dla Folarina Baloguna, który został wykluczony z gry po faulu w meczu fazy grupowej z Bośnią i Hercegowiną.

Do zdarzenia doszło po bezpośrednim telefonie prezydenta USA, Donalda Trumpa, do szefa światowej federacji. Gianni Infantino przychylił się do prośby 80-letniego polityka, co wywołało falę krytyki w całym środowisku piłkarskim. Eksperci wskazują, że takie działanie stanowi poważną rysę na wizerunku całego turnieju.

Roman Kosecki w programie Polsat Mundial Cast otwarcie zasugerował, że uległość Infantino może mieć drugie dno. Zastanawiam się, czy to nie jest pokłosie afery Blattera i Platiniego. Czy czasem FBI, które wtedy prowadziło tę sprawę, nie wyciągnęło jakichś kartek i powiedziało: Słuchaj Infantino, mamy coś na ciebie i zaraz wrócimy do tej sprawy, stwierdził były reprezentant Polski.

Sytuacja ta budzi ogromne emocje, zwłaszcza w kontekście innych kontrowersji sędziowskich, które towarzyszą tegorocznym mistrzostwom. Kibice z niepokojem śledzą kolejne doniesienia, zastanawiając się, czy polityczne naciski wpłyną na przebieg dalszej rywalizacji w fazie pucharowej.