Raków Częstochowa wygrał 3:1 z Vallettą FC w pierwszym meczu drugiej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Spotkanie rozegrane w Częstochowie pozwoliło gospodarzom wypracować dwubramkową zaliczkę przed rewanżowym starciem na Malcie.
Trener Dawid Kroczek po zakończeniu spotkania przyznał, że jego zespół w pierwszej połowie grał zbyt wolno, funkcjonując w tak zwanym trybie ekonomicznym. Szkoleniowiec wskazał, że przyczyną problemów był między innymi brak odpowiedniego zgrania w formacji ofensywnej, w której wystąpili Mahir Emreli, Adin Molnar oraz Patryk Makuch.
Sytuacja na boisku mogła wyglądać inaczej, gdyby rywale wykorzystali rzut karny przy stanie 1:1. Kroczek podkreślił jednak, że reakcja jego podopiecznych po straconej bramce była bardzo dobra, co ostatecznie przełożyło się na korzystny rezultat. Po przerwie gra gospodarzy wyglądała znacznie lepiej, a istotny wkład w końcowy wynik wnieśli również zawodnicy wchodzący z ławki rezerwowych.
Trener Valletty FC, Thane Micalief, nie ukrywał rozczarowania wynikiem, choć docenił postawę swoich piłkarzy w starciu z wymagającym przeciwnikiem. Micalief szczególnie żałował niewykorzystanej jedenastki, która mogła zmienić losy rywalizacji. Mimo porażki, szkoleniowiec zapowiedział walkę o odrobienie strat w rewanżu, zaznaczając jednocześnie, że to polski zespół pozostaje faworytem dwumeczu. Kibice mogą śledzić dalsze losy polskich drużyn w europejskich pucharach, sprawdzając aktualne harmonogramy transmisji w serwisach sportowych. Raków przystąpi do wyjazdowego spotkania z przewagą dwóch goli, co stawia ich w korzystnej sytuacji przed decydującą fazą kwalifikacji.