Dokładnie 50 lat temu, 15 września 1976 roku, polska piłka nożna przeżywała jedno ze swoich najbardziej pamiętnych wydarzeń. Stal Mielec, ówczesny mistrz Polski, podjęła na własnym stadionie utytułowany Real Madryt w ramach pierwszej rundy Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. Mecz przyciągnął na trybuny przy ulicy Solskiego około 40 tysięcy kibiców, mimo trudnych warunków atmosferycznych i ulewnego deszczu, który przeszedł nad miastem tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

Goście z Madrytu przyjechali do Polski w niezwykle silnym składzie, w którym wystąpili między innymi Vicente del Bosque, Paul Breitner oraz napastnik Santillana. To właśnie ten ostatni już w 8. minucie otworzył wynik spotkania. Po przerwie, w 52. minucie, przewagę Realu podwyższył del Bosque. Mimo niekorzystnego rezultatu, gospodarze ambitnie walczyli o honorowe trafienie, co zaowocowało bramką Ryszarda Sekulskiego w 74. minucie.

Stal Mielec, prowadzona przez trenera Edmunda Zientarę, stworzyła jeszcze kilka groźnych sytuacji, w tym uderzenie Edwarda Oratowskiego w poprzeczkę. Krzysztof Rześny po latach wspominał trudności z pokonaniem bramkarza rywali, Miguela Angela Suareza. Końcówka meczu była rozgrywana w bardzo słabej widoczności, gdyż stadion w Mielcu nie posiadał wówczas sztucznego oświetlenia.

Ostatecznie historyczne starcie zakończyło się porażką polskiego zespołu 1:2. W rewanżowym spotkaniu rozegranym w Walencji Real Madryt ponownie okazał się lepszy, wygrywając 1:0 po bramce Jose Martineza Sancheza z rzutu wolnego. Był to ostatni występ Stali Mielec w Pucharze Europy, który do dziś pozostaje symbolem złotych lat mieleckiego klubu.