Dzisiaj mija dokładnie jedenaście lat od jednego z najbardziej spektakularnych wydarzeń w historii światowego futbolu. Dwudziestego drugiego września 2015 roku Robert Lewandowski, występujący wówczas w barwach Bayernu Monachium, dokonał rzeczy nieprawdopodobnej w starciu przeciwko VfL Wolfsburg. Polski napastnik, który rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych, wszedł na murawę po przerwie i w zaledwie dziewięć minut strzelił pięć goli.

Sam zawodnik po latach przyznaje, że tamten wieczór pozostaje dla niego wyjątkowy, choć trudny do racjonalnego wytłumaczenia. „Wciąż nie potrafię wyjaśnić, jak to się stało”, wspominał kapitan reprezentacji Polski w wywiadzie dla oficjalnej strony internetowej bawarskiego klubu. Lewandowski podkreślał, że w trakcie meczu znajdował się w swoistym transie, a pełne zrozumienie skali tego osiągnięcia zajęło mu aż trzy miesiące.

Wydarzenie to na stałe zapisało się w kronikach Bundesligi jako wyczyn, który według wielu ekspertów oraz samego piłkarza, może nigdy nie zostać powtórzony. Po pierwszej połowie tamtego meczu Bayern przegrywał 0:1, jednak wejście Polaka całkowicie odmieniło losy rywalizacji. Pięć trafień w ciągu 539 sekund pozwoliło monachijczykom na odniesienie efektownego zwycięstwa.

Obecnie kibice mogą śledzić aktualne występy Roberta Lewandowskiego w rozgrywkach klubowych za pośrednictwem oficjalnych platform transmitujących mecze ligowe. Choć od tamtego historycznego wieczoru minęła ponad dekada, wyczyn Polaka pozostaje niedoścignionym wzorcem skuteczności w europejskiej piłce nożnej. Dzisiaj mija dokładnie jedenaście lat od momentu, w którym polski snajper zszokował cały piłkarski świat.