Bramkarz reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, Josimar Jose Evora Dias, znany szerzej jako Vozinha, otwarcie przyznaje, że popularność zdobyta podczas tegorocznych mistrzostw świata stała się dla niego dużym obciążeniem. Czterdziestoletni zawodnik, który obecnie występuje w barwach chilijskiego klubu Colo-Colo Santiago, podkreśla, że utracił spokój oraz prywatność, co znacząco wpływa na jego codzienne funkcjonowanie.
Trudne życie gwiazdy
W rozmowie z brytyjskim tygodnikiem Observer piłkarz wyznał, że każda próba wyjścia do restauracji kończy się prośbami o zdjęcia lub autografy, a zdarza się, że jest potajemnie filmowany. Problem dotyczy również jego najbliższych, ponieważ pod domem jego matki na Wyspach Zielonego Przylądka nieustannie gromadzą się fani. Vozinha przyznał szczerze, że gdyby mógł dokonać wyboru, wolałby wrócić do życia sprzed okresu wielkiej sławy.
Republika Zielonego Przylądka była jednym z największych objawień mundialu rozgrywanego w USA, Kanadzie i Meksyku. Zespół zremisował w fazie grupowej między innymi z późniejszymi mistrzami świata, Hiszpanami, a w 1/16 finału po zaciętej dogrywce uległ Argentynie. Postawa bramkarza została doceniona przez kibiców, którzy wybrali go do najlepszej jedenastki turnieju.
Sukces sportowy przełożył się na ogromne zainteresowanie w mediach społecznościowych. Liczba obserwujących konto piłkarza na Instagramie wzrosła z 50 tysięcy przed meczem z Hiszpanią do obecnych 28,4 miliona. W sierpniu tego roku zawodnik podpisał kontrakt z Colo-Colo, gdzie jego transfer był motywowany również względami marketingowymi. Wcześniej, po wygaśnięciu umowy z portugalskim GD Chaves, bramkarz nie był pewny swojej przyszłości zawodowej.