Wisła Kraków po trzech kolejkach sezonu Ekstraklasy ma na koncie sześć punktów. W piątkowy wieczór krakowski zespół pokonał imienniczkę z Płocka 2:1. Trener gospodarzy Mariusz Jop przyznał, że średnia dwóch punktów na mecz go satysfakcjonuje, choć wskazał na konieczność poprawy gry w defensywie oraz utrzymywania się przy piłce.
Mecz nie obył się bez kontrowersji sędziowskich. Trener Adam Majewski był zaskoczony uznaniem bramki Jordiego Sancheza po analizie VAR, natomiast Mariusz Jop wyraził zdziwienie brakiem interwencji systemu przy faulu na tym samym zawodniku, który jego zdaniem kwalifikował się na czerwoną kartkę dla rywala.
Poważnym problemem dla Wisły Płock jest kontuzja Daniego Pacheco. Zawodnik doznał urazu barku, który dwukrotnie wypadał ze stawu. Trener Majewski obawia się, że konieczna będzie operacja oraz kilkumiesięczna przerwa w grze pomocnika, który był kluczową postacią w ofensywie gości.
Mimo problemów finansowych, Wisła Kraków przyciąga tłumy. Na piątkowe starcie sprzedano komplet 33 tysięcy biletów, co było możliwe dzięki rezygnacji kibiców z Płocka z przyjazdu. Właściciel klubu Jarosław Królewski podkreślił, że na meczu pojawiło się pięć tysięcy nowych fanów. Ten wiślacki wirus cały czas się rozprzestrzenia, atakuje serce oraz infekuje umysł, stwierdził Królewski. Klub planuje wzmocnić pozycję defensywnego pomocnika, aby ustabilizować swoją pozycję w tabeli. Obecnie krakowianie skupiają się na eliminacji błędów w ustawieniu, które pozwalały rywalom na zbyt łatwe wypady w stronę bramki.